Link 20.06.2008 :: 23:35
Komentuj (0)
Huśtawki nastrojów to rzecz wrodzona czy nabyta?
Wspaniale jest mieć kogoś przy kim nawet najdrobniejszy szczegół okazuje się powodem to histerycznego śmiechu lub płaczu.
Wspaniale jest porozmawiać, posmęcić, wyśmiać, obgadać, opowiedzieć, przypomnieć,wypomnieć i czuć się cudownie. Cudownie bo wiesz, że nie będzie złości, nerwów, zawodu, kolejnego kopa, policzka. Tym kimś są przyjaciele.
Jest kilka rodzajów przyjaciół.
Bo w 2 chwili dostajesz kopa,zawód, kolejny i kolejny. Czy ja mam jakieś dno? Czy ze mnie wyleje się kiedyś wszystko do tego stopnia, że powiem stop, to koniec, idź sobie i więcej nie wracaj, nie chcę Cię znać, nie pasujesz, wykorzystujesz, nie widzisz, jesteś ślepy i nie doceniasz, wątpię.
A podobno, że nie ma ludzi niezastąpionych.
Link 17.06.2008 :: 17:26
Komentuj (0)
Cóż może się stać, gdy ktoś ciąąągle powraca do Twych myśli, głowy, do wszystkiego, do każdej piosenki, wspomnienia. Ah może nawet zacząć się już robić niedobrze, od ciągłych nadziei, starań. Ah aż do tego stopnia, że zaczynasz szydzić i smiać się. Tak, tak, śmiać się z tego co wydawało Ci się ważne.
Dziwne zjawisko, ale jakże prawdziwe.
Szydzę dzisiaj z całego świata, a najbardziej z Ciebie.
Szydzę bo nie ma człowieka, który zasługuje na dobro.
Szydzę bo lubię.
Wylewa się wszystko. Wycieka, bo już nie ma miejsca w środku.
Nikt już nie pozbiera, nikt nie naleje, nikt nie podejdzie bo po co.
Jak cudownie wygląda twoja twarz gdy się dziwisz,
gdy patrzysz i widzisz,
gdy słuchasz i nie słyszysz.
Głucho, ciemno i szyderczo upojnie.
Co mi pozostało, ja.
Link 24.05.2008 :: 19:13
Komentuj (0)
Życie płata mi czasami strasznie dziwne figle. Czasami myśle, że cos jest fajne i ok, że chcę, że podoba mi się to, że dam radę, że wytrzymam, że wszystko sie ułoży, że zmieni się, że nie chcę, że mam dość, że już koniec, że nie dam sobie robić tego nigdy więcej.
Tak.
Ale ostatnio coś pękło, coś co budowane było przez lata, coś co wydawałoby się nigdy się nie zepsuje.
A mi nawet nie jest źle, nawet nie smutno, nawet nie mam ochoty sie nad tym rozwodzić.
chyba w końcu zrozumiałam.
Będe chwytała każdą kolejną chwilę całą sobą, bo to jest dobre, bo to jest prawidłowe,bo to jest skuteczne.
Ból i smutek, wszystko odeszło.
Jestem szczęśliwa, bo mam Was :*
Link 03.03.2008 :: 20:32
Komentuj (1)
Jeżeli myślicie, że to będzie come back na miarę Britnej czy hmmmm nie wiem kogo to mylicie się.
Dlaczego w ogóle on nastąpił po prawie roku!
A to właśnie dlatego, że powróciła też Mała Mi. Wzrostowo, bo mentalnie i duchowo o wiele większa, ale pewnie tak samo naiwna i bezczelna.
Był pewien etap, dułgiii ale dzisiaj uleciał strach, jak to jest w pewnej piosence.
Aj chyba czasami trzeba sięgnąć dna, żeby podnieść się na nowo i spojrzeć na ludzi, rzeczy innym okiem.
Czuje sie bogatsza, lżejsza i spokojna o to co będzie 'jutro'.
Nie wykluczam, że wszystko nie wróci, wcale nie. Wierze, że będzie co mam być i poddaje się.
Dziękuje ludziom, którzy pomogli mi dojść do tego.
Mimo wszystko, wspomnienia pozostaną, bo ja i moje zapaćkane myśli lubimy je.